Jak tam Twoje tegoroczne postanowienia adwentowe? Masz w ogóle jakieś? Pamiętasz jeszcze czym w ogóle jest Adwent?

 

Jest to radosny okres przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia, który pierwotnie polegał na wyciszeniu się, oderwaniu od codzienności, poddaniu się refleksjom i pochyleniu nad najważniejszymi życiowymi wartościami. Niestety mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach konsumpcjonizmu przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia polegają głównie na świątecznych zakupach, gotowaniu czy też oglądaniu świątecznych filmów. Jesteśmy pochłonięci pracą, domowymi obowiązkami i nie mamy czasu, aby choć na chwilę pomyśleć nad swoim życiem, zastanowić się, co można zrobić, aby stać się lepszym człowiekiem i jak przygotować się do świąt, żeby naprawdę głęboko je przeżyć.

 

Przyznam Ci się szczerze, że dotychczas i ja nie podchodziłam do tematu postanowień adwentowych na poważnie. Zawsze były jakieś wymówki… brak czasu, lenistwo, brak pomysłu. Ale w tym roku coś się zmieniło i wracając jednego dnia wieczorem do domu, wymyśliłam swoje tegoroczne postanowienie adwentowe.

 

Zmieniłam również swoje podejście do tej tradycji. Uważam, że w dzisiejszych czasach postanowienia adwentowe powinny mieć szczególne miejsce w naszym życiu. Tak jak już wspomniałam, nasza codzienność coraz bardziej zaczyna opierać się na gonitwie za dobrami materialnymi. Nie mamy czasu dla bliskich, dla siebie, na głębsze przemyślenia, na zadbanie o najważniejsze wartości i swoją strefę duchową. Dlatego czas Adwentu powinien być okresem, który wykorzystamy na nadrobienie tych właśnie zaległości. Szał świąteczny jest nieunikniony, trzeba upiec ciasteczka, kupić prezenty, ubrać choinkę itd. Dlatego postanowienia adwentowe powinny nam pomóc znaleźć czas w tym świątecznym szaleństwie na to, o co tak naprawdę w te Święta chodzi. Dodatkowo możemy sprawdzić i wyćwiczyć naszą silną wolę, konsekwentność w wytrwaniu w postanowieniach i ich zrealizowaniu. Jest to też świetny czas na zmianę swoich nawyków i faktyczne przygotowanie mentalne do Bożego Narodzenia.

 

W tym roku moje postanowienie nie miało nic wspólnego z błahymi i oklepanymi pomysłami typu: niejedzenie mięsa albo słodyczy, niepicie alkoholu, ograniczenie telewizji itd. Takie postanowienia też mogą być dobre, ale są nieco egoistyczne i często nie wnoszą prawdziwych zmian do naszego życia.

 

Myśląc nad swoim postanowieniem, zdałam sobie sprawę, że najtrudniejsze w tym wszystkim jest właśnie znalezienie odpowiedniego postanowienia, które będzie wartościowe i świadomie podjęte. W tym roku postanowiłam więc sobie, że przez czas Adwentu nie będę narzekać! Obiecałam sobie, że w każdej sytuacji znajdę coś pozytywnego i przestane narzekać, że pogoda nie taka, że znów nie mam się w co ubrać, że jajecznica za bardzo ścięta, że korki, że smog, że trzeba odśnieżyć samochód itd. Pomyśl chwilę, jak często narzekasz i nie doceniasz tego co masz! Jesteśmy narodem, który lubi narzekać i nie ma co zaprzeczać, niestety bardzo często nam się to zdarza!

 

Święta już tuż tuż, a ja dzielnie trzymam się swojego postanowienia i zdałam sobie sprawę jak dużo narzekałam wcześniej i jak negatywnie wpływało to na mnie oraz na ludzi dookoła. Nie będę owijać w bawełnę, postanowienie wcale nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać. Kilka razy złapałam się na tym, że zaczynałam narzekać, ale dzięki postanowieniu w ciągu kilku sekund przypominam sobie, że przecież nie mogę i muszę znaleźć wyjście z jakieś niekomfortowej sytuacji, spojrzeć na tę pozytywna stronę i przede wszystkim docenić to co mam! Postanowienie jest naprawdę niesamowite i mam nadzieje, że zostanie ze mną na dłużej niż tegoroczny Adwent i Święta, aż w końcu brak narzekania stanie się moim nawykiem!

 

Czuję i widzę, jak wspaniale moje postanowienie oddziałuje na moich bliskich. Szerzenie negatywnych emocji i energii powinno być stanowczo zakazane. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak krótkie „ale mi się dzisiaj nie chce” może być demotywujące dla Twojego kolegi z pracy, który właśnie dziś przyszedł pełen zapału i chęci, ale Twoje narzekanie sprawiły natychmiastową zmianę jego nastawienia. Wierz czy nie, ale tak to właśnie działa, często nie jesteśmy świadomi mocy, jaką mają nasze słowa, dlatego brak narzekania będzie niesamowitym gestem w stosunku do innych.

 

Jeśli chodzi o mnie samą, to nigdy nie czułam się tak niezestresowana i szczęśliwa. Nie ubyło mi obowiązków, wręcz przeciwnie, a jednak jestem spokojniejsza i czuję, że korzystam z każdej sekundy mojego życia i za każdą tę sekundę jestem wdzięczna!

 

Jeśli jeszcze nie masz swojego postanowienia, to nigdy nie jest za późno! Spróbuj nie narzekać i zobacz jak życie nagle stanie się prostsze i piękniejsze!

 

Powodzenia, trzymam za Ciebie kciuki! :)

 

Postanowienie adwentowe

20 grudnia 2018

Jak tam Twoje tegoroczne postanowienia adwentowe? Masz w ogóle jakieś? Pamiętasz jeszcze czym w ogóle jest Adwent?

 

Jest to radosny okres przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia, który pierwotnie polegał na wyciszeniu się, oderwaniu od codzienności, poddaniu się refleksjom i pochyleniu nad najważniejszymi życiowymi wartościami. Niestety mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach konsumpcjonizmu przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia polegają głównie na świątecznych zakupach, gotowaniu czy też oglądaniu świątecznych filmów. Jesteśmy pochłonięci pracą, domowymi obowiązkami i nie mamy czasu, aby choć na chwilę pomyśleć nad swoim życiem, zastanowić się, co można zrobić, aby stać się lepszym człowiekiem i jak przygotować się do świąt, żeby naprawdę głęboko je przeżyć.

 

Przyznam Ci się szczerze, że dotychczas i ja nie podchodziłam do tematu postanowień adwentowych na poważnie. Zawsze były jakieś wymówki… brak czasu, lenistwo, brak pomysłu. Ale w tym roku coś się zmieniło i wracając jednego dnia wieczorem do domu, wymyśliłam swoje tegoroczne postanowienie adwentowe.

 

Zmieniłam również swoje podejście do tej tradycji. Uważam, że w dzisiejszych czasach postanowienia adwentowe powinny mieć szczególne miejsce w naszym życiu. Tak jak już wspomniałam, nasza codzienność coraz bardziej zaczyna opierać się na gonitwie za dobrami materialnymi. Nie mamy czasu dla bliskich, dla siebie, na głębsze przemyślenia, na zadbanie o najważniejsze wartości i swoją strefę duchową. Dlatego czas Adwentu powinien być okresem, który wykorzystamy na nadrobienie tych właśnie zaległości. Szał świąteczny jest nieunikniony, trzeba upiec ciasteczka, kupić prezenty, ubrać choinkę itd. Dlatego postanowienia adwentowe powinny nam pomóc znaleźć czas w tym świątecznym szaleństwie na to, o co tak naprawdę w te Święta chodzi. Dodatkowo możemy sprawdzić i wyćwiczyć naszą silną wolę, konsekwentność w wytrwaniu w postanowieniach i ich zrealizowaniu. Jest to też świetny czas na zmianę swoich nawyków i faktyczne przygotowanie mentalne do Bożego Narodzenia.

 

W tym roku moje postanowienie nie miało nic wspólnego z błahymi i oklepanymi pomysłami typu: niejedzenie mięsa albo słodyczy, niepicie alkoholu, ograniczenie telewizji itd. Takie postanowienia też mogą być dobre, ale są nieco egoistyczne i często nie wnoszą prawdziwych zmian do naszego życia.

 

Myśląc nad swoim postanowieniem, zdałam sobie sprawę, że najtrudniejsze w tym wszystkim jest właśnie znalezienie odpowiedniego postanowienia, które będzie wartościowe i świadomie podjęte. W tym roku postanowiłam więc sobie, że przez czas Adwentu nie będę narzekać! Obiecałam sobie, że w każdej sytuacji znajdę coś pozytywnego i przestane narzekać, że pogoda nie taka, że znów nie mam się w co ubrać, że jajecznica za bardzo ścięta, że korki, że smog, że trzeba odśnieżyć samochód itd. Pomyśl chwilę, jak często narzekasz i nie doceniasz tego co masz! Jesteśmy narodem, który lubi narzekać i nie ma co zaprzeczać, niestety bardzo często nam się to zdarza!

 

Święta już tuż tuż, a ja dzielnie trzymam się swojego postanowienia i zdałam sobie sprawę jak dużo narzekałam wcześniej i jak negatywnie wpływało to na mnie oraz na ludzi dookoła. Nie będę owijać w bawełnę, postanowienie wcale nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać. Kilka razy złapałam się na tym, że zaczynałam narzekać, ale dzięki postanowieniu w ciągu kilku sekund przypominam sobie, że przecież nie mogę i muszę znaleźć wyjście z jakieś niekomfortowej sytuacji, spojrzeć na tę pozytywna stronę i przede wszystkim docenić to co mam! Postanowienie jest naprawdę niesamowite i mam nadzieje, że zostanie ze mną na dłużej niż tegoroczny Adwent i Święta, aż w końcu brak narzekania stanie się moim nawykiem!

 

Czuję i widzę, jak wspaniale moje postanowienie oddziałuje na moich bliskich. Szerzenie negatywnych emocji i energii powinno być stanowczo zakazane. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak krótkie „ale mi się dzisiaj nie chce” może być demotywujące dla Twojego kolegi z pracy, który właśnie dziś przyszedł pełen zapału i chęci, ale Twoje narzekanie sprawiły natychmiastową zmianę jego nastawienia. Wierz czy nie, ale tak to właśnie działa, często nie jesteśmy świadomi mocy, jaką mają nasze słowa, dlatego brak narzekania będzie niesamowitym gestem w stosunku do innych.

 

Jeśli chodzi o mnie samą, to nigdy nie czułam się tak niezestresowana i szczęśliwa. Nie ubyło mi obowiązków, wręcz przeciwnie, a jednak jestem spokojniejsza i czuję, że korzystam z każdej sekundy mojego życia i za każdą tę sekundę jestem wdzięczna!

 

Jeśli jeszcze nie masz swojego postanowienia, to nigdy nie jest za późno! Spróbuj nie narzekać i zobacz jak życie nagle stanie się prostsze i piękniejsze!

 

Powodzenia, trzymam za Ciebie kciuki! :)

Postanowienia adwentowe

20 grudnia 2018r.

trening personalny